Słowo Boże




Znaczenie Słowa Bożego dla Ewangelizacji
Małgorzata Stuła - Topolska

Nie sposób mówić o ewangelizacji i nie pokazać znaczenia dla niej Słowa Bożego. Ono bowiem dla ewangelizacji jest fundamentem wszelkich apostolskich działań. Z niego bierze początek wszystko co możemy o niej powiedzieć, o niej się nauczyć. Ewangelizacji nie wymyślił żaden papież, ani żaden z założycieli zakonów, czy ruchów kościelnych. Nie zrodziła się też w tak bardzo nam wszystkim drogiej Odnowie w Duchu Świętym. Ona jest wzięta z Ewangelii, z nauczania samego Jezusa. Wezwanie do ewangelizacji to jego duchowy testament, który zostawił apostołom przed wniebowstąpieniem. Znajdziemy go w Piśmie Świętym, został tam skrupulatnie, wiernie zapisany przez ewangelistów. Ileż to już razy w swoim życiu słyszeliśmy wielki nakaz misyjny Jezusa: "Idźcie i czyńcie uczniów wśród wszystkich narodów..."(Mt 28,19).
On już od 2 tys. lat inspiruje i zapala pokolenia ewangelizatorów.
Na kartach Biblii znajdziemy też świadectwa radykalnego wypełniania tego nakazu. Rozogniony nim św. Paweł apostoł woła wciąż z Listu do koryntian:"Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii"(1kor 9,16). Żaden zakaz głoszenia o Chrystusie – jedynym Panu i Zbawicielu człowieka – nawet pod groźbą więzienia, czy utraty życia – nie powstrzymał Piotra i Jana. Obaj byli o tym przekonani i mocą swego apostolskiego autorytetu nieustannie pokazywali, że zawsze, a zwłaszcza w tak wielkiej sprawie trzeba bardziej słuchać Boga, niż ludzi.(Dz 4,19).Jak naglący jest ten misyjny nakaz pokazuje nam ewangelista Łukasz. Zanotował słowa samego Jezusa: " Powiadam wam, jeśli oni umilkną kamienie wołać będą"(Łk 19,40).

I jak tu od takiego Ognia przekazywanego przez Bożych szaleńców nie zapalić się samemu?
Wielka ewangelizacja świata zaczęła się od apostołów, którzy posłuszni słowu Jezusa poszli głosić Go narodom. Dziś na nas kolej – iść i na to samo Boże słowo zarzucać ewangelizacyjne sieci. W Piśmie Świętym znajdziemy wszystko, co nam jest potrzebne, aby ta ewangelizacja w każdym czasie i miejscu była skuteczna. Do ewangelizacji trzeba się rzetelnie formować duchowo osobiście i we wspólnocie. Zawsze podstawą tej formacji jest Słowo Boże "Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych." (Mt 4,4)."Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem; z wszelką szelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny i pieśni pełne ducha." (Kol 3,16).Formację można porównać do ćwiczeń wojskowych, bo ewangelizacja zawsze związana jest z walką duchową. Kiedy się czyta Pismo Święte, fragmenty dotyczące działania złych duchów są wielkim ostrzeżeniem dla nas." Przeciwnik wasz diabeł jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć." (1P 5,8). Św. Paweł nakazuje nam przyoblec zbroję Bożą, abyśmy zdołali się mu przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko.(Ef 6,13). A Jezus mówi wręcz, że niektóre duchy złe można pokonać tylko modlitwą i postem.(Mt 17,26) To Jezusowe pouczenie dla mnie samej stało się zachętą do postu i modlitwy przed podejmowaniem różnych ewangelizacyjnych dzieł. Zawsze proszę też zakony kontemplacyjne o wsparcie nas w tej modlitwie i umartwieniach. To m.in. w oparciu o to słowo zrodziła się "Modlitwa za miasta", czy podjęta w Roku św. Pawła nowenna polskiej Odnowy o nową ewangelizację naszego kraju, a zwłaszcza i nade wszystko za ludzi młodych. Tak więc to Słowo Boże poucza nas, że nie ma dzieł ewangelizacyjnych bez modlitwy i postu.

Cała strategia ewangelizacji zawarta w różnych dokumentach Kościoła opiera się na Słowie Bożym.(np. najważniejsze dla niej adhortacja apostolska Ewangelii Nuntiandi Pawła VI i encyklika Redemtoris Missio Jana Pawła II). Wszystkie jej zasady, metody, kierunki działania ewangelizatorów, sposoby odkrywania, rozeznawania i podejmowania wizji dla ewangelizacji etc.... znajdziemy w Piśmie Świętym. Ta natchniona przez Ducha Świętego księga to nie tylko podręcznik, ale wzorcowa szkoła ewangelizacji. Kiedy otwieramy Biblię otwieramy drzwi tej szkoły. Sam Jezus jest obecny w słowie Pisma Świętego, On sam jest żyjącym Słowem wg słów św. Jana.(J 1,1–4). Pierwszą i zarazem najdoskonalszą szkołą ewangelizacji pozostanie na zawsze właśnie ta opisana w Ewangeliach szkoła Jezusa. Jezus nasz Mistrz, który był pierwszym i największym głosicielem Ewangelii sam – osobiście ją przecież prowadził. Nawet wrogo do niego usposobieni uczeni w Piśmie faryzeusze, tworzący rabinackie szkoły nazywali go zaszczytnym w tym czasie tytułem Nauczyciela – rabbi ( hebr.). Szkołę tworzyli wybrani przez Jezusa apostołowie, chodzący za Nim uczniowie i towarzyszące im niewiasty. Była rewolucyjna jak na owy czas. Nie była dla mędrców, specjalnie uzdolnionych elit. Jezus wcale nie przygotowywał uczonych w Piśmie i prawie żydowskim zwolenników stronnictw religijno – politycznych istniejących wtedy w Izraelu. Nauczał prostych ludzi np. rybaków, jego szkoła była dla każdego, kto tylko chciał słuchać jego nauki. Był wędrownym nauczycielem, podczas gdy inni wg praw tamtego czasu mieli stałe siedziby dla swoich szkół. Najgorsze w oczach ówczesnych ortodoksyjnych Żydów było to, że towarzyszyły mu niewiasty. W tym czasie nie miały żadnych praw. W scenie rozmnożenia chlebów klasycznie na tamten czas ewangeliści wymieniają tylko liczbę mężczyzn, tak jakby kobiet i dzieci nie było z nimi , a to przecież krzywdząca je nieprawda. Jezus mówił także do tych uważanych za nic kobiet. To dzięki Niemu, Jego rewolucyjnemu świadectwu św. Paweł nie bał się założyć później pierwszej w Europie gminy chrześcijańskiej w domu Lidii w macedońskiej Tiatyrze. Współpracował też z innymi kobietami, m.in. z Pryscyllą, żoną Akwili, która dla mnie osobiście jest przykładem, przyjaciółką i pomocą w moim zaangażowaniu ewangelizacyjnym.

To właśnie czytając Pismo Święte przekonujemy się o powszechnym wezwaniu do głoszenia narodom o tym, że jest Jedyny Bóg, który Jest Miłością."Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili". To sam Bóg powołuje do ewangelizacji wszystkie swoje dzieci, ale kiedy chce i jak chce. Jednych już w łonie matki – tego był świadom prorok Jeremiasz. Wzywa tych "zbyt młodych" Dawida, Tytusa, Jana, ale także starców Symeona i Natanaela… Bóg czyni także pośrednio narzędziem tych, którzy Go wcześniej nie znali - jak potężnego pogańskiego władcę babilońskiego Cyrusa II, dzięki dekretowi którego była możliwa za jego następców odbudowa świątyni jerozolimskiej i narodziny judaizmu. Jezus powołuje z wielką mocą w bezpośredniej konfrontacji, już "na przepadłe", oślepionego swą doskonałością i zatwardziałością faryzeusza Pawła, który nie chciał go znać. Kiedy przyjrzyjmy się bliżej szeroko rozumianemu apostolskiemu towarzystwu Jezusa zobaczymy okrytego złą sławą poborcę podatkowego Mateusza i Magdalenę – kobietę lekkich obyczajów. Są tu prości rybacy jak Piotr, Andrzej i synowie Zebedeusza, ale i u uczeni w piśmie jak Nikodem i Józef z Arymatei .Bóg nie ma względu no osoby (Ga 2,6)).Wezwani do głoszenia Ewangelii są naprawdę wszyscy i każdy osobiście – po imieniu.

W Piśmie Świętym znajdziemy uniwersalne zasady obowiązujące w ewangelizacji wszystkie pokolenia ludzi wszystkich wieków. Zobaczmy, co ono przekazuje nam o tych najważniejszych.

1.Każdy jest wezwany, aby iść i głosić Królestwo Boże, ale to nie siłą i nie mocą naszą dokonuje się ewangelizacja. (Za 4,6). To Duch Święty jest pierwszym ewangelizatorem, od którego wg obietnicy Jezusa otrzymujemy moc, aby stać się Jego świadkami na całej ziemi. (Łk 24,48 ).Ten Duch czyni Piotra i Pawła i każdego z nas wymownymi, podając nam, co mamy mówić; zstępuje również na tych, którzy słuchają słowa Bożego.(Dz.10,14).On w naszych umysłach, w naszych duszach przypomina i ożywia nieustannie wszystko, co Jezus powiedział. T o on uczy nas , jak mamy ewangelizować (J 14,26).Duch Święty jest celem i kresem wszelkiej ewangelizacji. Bez Niego nic nie możemy uczynić. Jesteśmy tylko nieużytecznymi sługami Bożego Królestwa (Łk17,10), z których Bóg czyni narzędzia we własnych niosących życie rękach.(Dz 9,15)

2.W centrum głoszenia znajduje się Bóg, który Jest Miłością.(1J 4,8).To Miłość ponad wszelką miłość. "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich."– te słowa Jezusa zapisał św. Jan (J 15,13). A Jezus oddał za nas życie, bo jesteśmy grzesznikami dalekimi od przyjęcia jego przyjaźni. (Rz 5,6–8) Ta bezwarunkowa, szalona, zupełne przekraczająca granice naszego rozumu miłość Boża przyniosła nam zbawienie. I nie ma zbawienia w żadnym innym Imieniu. (Dz 4.12). Wody naszego chrztu obmywają nas z naszych grzechów, a Jezusowego chrztu w Jordanie zalewają Go całym grzechem świata. W czasie chrztu ognia, jaki Jezus przyjmuje na Krzyżu, ta miłość staje się prawdziwie Ogniem rzuconym na ziemię.(Lk 12,49) Ona ogarnia swym płomieniem wszystkie dzieci Boże, nawet te, które jej nie znają i nie pragną .Można powiedzieć, że Bóg może wszystko poza jednym – On nie może przestać być Miłością, bo ona jest Jego naturą. Miłość wspólnoty i każdego wierzącego z osobna daje o Nim największe, najprawdziwsze świadectwo. (Dz 2,42–46i 4,32–36) Św. Jan apostoł przypomina nam przez wieki, że nie mamy się miłować słowem i językiem, ale czynem i prawdą.(1J 3,18). Skuteczna ewangelizacja nie jest możliwa bez jedności, która najmocniej ukazuje tę miłość przebaczającą wszystko każdemu. Ta jedność przynosi niemożliwy dla uzyskania przez prawa świata pokój. Dlatego Jezus zanosi za nas nieustannie modlitwę do Ojca: "Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty Ojcze we Mnie, a Ja w Tobie; aby i oni stanowili jedno w nas, aby świat uwierzył, żeś Ty mnie posłał."(J 17,21)

3.Specjalistą od ewangelizacji nie jest ten kto zna świetnie teorię na jej temat, czy nawet posługuje się pantomimą , dramą lub tańcem ewangelizacyjnym itd. .... Takim specjalistą, czyli świadkiem staje się przez całe życie ten, kto zna i kocha Jezusa. Najwięksi "specjaliści od miłości" to też najwięksi świadkowie Ewangelii – to święci..Oni zawsze starają się kochać tak, jak to najbardziej jest to dla nich w tym życiu możliwe za łaską Jezusa Chrystusa. Poddani Duchowi Uświęcicielowi realizują Boże wezwanie: "Świętymi bądźcie, bo Ja jestem Święty".(Kpł 11,44) Jan Paweł II powiedział, że tylko święci na serio przemieniają świat.

Święci to najwięksi świadkowie wiary – jak mała Terenia wg przekazu jej siostry Genowefy – ludzie opętani, szaleni Bogiem. Ich przykład nas inspiruje i nieustannie pociąga. Któż z nas przecież nie dostrzega i nie podziwia pełnego wielkiej miłości do Chrystusa i jego Kościoła szaleństwa św. Pawła i innych jemu podobnych, przede wszystkim znajomych z kart Pisma Świętego. Głoszenie więc dokonuje się nade wszystko przez świadectwo życia. Często może być milczące i niepozorne, ale jednak zawsze jest najbardziej skuteczne.

4.W ewangelizacji bezpośredniej istotne znaczenie ma głoszenie na różne sposoby tzw. kerygmatu. Głoszenie kerygmatu – w swej istocie - to przepowiadanie osoby Jezusa Chrystusa jako Jedynego Zbawiciela i Pana. To tzw. pierwsze, podstawowe wspólne dla wszystkich wyznań i nurtów chrześcijaństwa głoszenie Ewangelii ma jeden cel: w oparciu o słowo Boże budzić wiarę w Chrystusa, który daje nowe życie. Kerygmatu używa się najczęściej podczas rozmowy kerygmatycznej, orędzia ewangelizacyjnego i świadectwa.

Na wielu rozmaitych kursach i rekolekcjach przygotowujących do ewangelizacji , ich uczestnikom rozdaje się spis konkretnych cytatów z Biblii dotyczących dawniej 4., dziś wg nowszej metody 6. tzw. praw życia duchowego.
Te prawa są opartym oczywiście na słowie Bożym najlepszym streszczeniem kerygmatu dla potrzeb ewangelizacji. Zawierają prawdę o miłości Bożej, rzeczywistości grzechu, odkupieniu w Chrystusie - naszym j edynym Panu i Zbawicielu, posłannictwie Ducha Świętego i tajemnicy Kościoła. Pamiętam jak na Kursie Pawła przed pójściem na ewangelizację po domach metodą "od drzwi do drzwi", pilnie uczyliśmy się ważnych dla pierwszego głoszenia cytatów biblijnych na pamięć. W praktyce życia nie zawsze jest możliwe korzystanie bezpośrednio w ewangelizacji z Pisma Świętego. Gdy chodziliśmy po domach, często ludzie nie pozwalali nam w ogóle go używać. Ten, kto podejmuje nakaz misyjny Jezusa musi więc dobrze znać Słowo Boże, bo ma je głosić i nade wszystko nim żyć – jako jego pierwszy świadek – inaczej nikogo nie pociągnie do Jezusa. Kiedy w oparciu o Słowo Boże prowadzi się tzw. rozmowę kerygmatyczną widać, jak wielką ono ma moc, jak dotyka ludzi niezależnie od naszej wykazywanej podczas tej rozmowy własnej elokwencji. Sama doświadczyłam tego nadzwyczajnego działania Słowa w takich często bardzo trudnych rozmowach. Widziałam też wiele razy jak ogromną moc przemiany ludzkich serc miało dobrze przygotowane i głoszone orędzie kerygmatyczne podejmowane w czasie masowych działań ewangelizacyjnych w szkołach, na stadionach, ulicach i placach miast itp. Dobrze pamiętam zwłaszcza orędzie głoszone przez hiszpańskiego jezuitę O. Emanuela Casanowę w Zakopanem w 1995, z racji ewangelizacji podejmowanej przez międzynarodową Szkołę Ewangelizacji i Życia Chrześcijańskiego w Lanckoronie.(Był m.in. odpowiedzialny za Odnowę w Duchu Świętym w Hiszpanii i dyrektorem Biura Ewangelizacji 2000). W dużej mierze, dzięki tamtemu żarliwemu orędziu i osobistemu świadectwu O. Emanuela ja sama na serio zajęłam się ewangelizacją. Często używamy w naszych działaniach ewangelizacyjnych takich osobistych świadectw. Zilustrowane Słowem Bożym, oparte na nim, ukazuje jak wielką ma ono moc, aby przemienić nas samych, nasze życie. To słowo ma moc przywrócić życie każdemu człowiekowi ,Kościołowi, całemu światu."Żywe bowiem jest słowo Boże i skuteczne..., zdolne osądzić pragnienia i myśli serca."(Hbr 4,12). Dlatego musimy je głosić w porę i nie w porę (2 Tym 4,2) i nawet na dachach. (Mt 10,27).
Dla głoszenia Słowa Bożego i zilustrowania go warto korzystać z wielu różnych form wyrazu artystycznego i środków masowego przekazu. Wszyscy śpiewamy oparte na cytatach biblijnych piosenki, znamy dramę, pantomimę i taniec ewangelizacyjny, ale niestety zbyt mało – zwłaszcza z tych ostatnich – korzystamy. Uformowane przez cywilizację techniczną i kulturę obrazu młode pokolenie o wiele łatwiej odbierze słowo Boże w postaci komputerowej prezentacji, czy " sms-a" z telefonu komórkowego. To bardzo dobrze, że istnieją typowo ewangelizacyjne profesjonalne strony internetowe, adresowane do różnych odbiorców. Znam ludzi, którzy dzięki nim naprawdę dotykani są Słowem Bożym i otrzymują nowe życie.

5.W każdej formacji chrześcijańskiej bardzo ważne jest uczenie się jak w oparciu o Słowo Boże rozeznawać Boży plan na wszystkie wydarzenia naszej codzienności. Ten plan rozciąga się na wszystko – dlatego oczywiście trzeba rozeznawać także nasze zaangażowania ewangelizacyjne. Wszyscy dobrze znamy tę ewangeliczną scenę związaną z cudownym połowem ryb przez apostołów. Zmęczeni okrutnie całonocnym bezskutecznym połowem, na słowo Jezusa jeszcze raz – bez słowa sprzeciwu wobec niedorzeczności tego czynu – zarzucają sieci tam, gdzie On im pokazał.(J 21, 3–6) Oni wiedzą, że u Boga nie ma nic niemożliwego, są posłuszni jego słowu i dlatego doświadczają cudu. My też mamy na słowo Jezusa zarzucać nasze ewangelizacyjne sieci, bo inaczej nasz wysiłek może przynieść bardzo mizerny plon, a nawet w ogóle pójdzie na marne. Bóg może przemówić do nas profetycznie ukazując na m swoją wolę przez: słowo czytane w czasie Eucharystii, podczas codziennego rozważania Pisma Świętego, czy też przez Słowo otwarte na osobistej lub wspólnotowej modlitwie poświęconej specjalnie rozeznaniu konkretnych działań ewangelizacyjnych.(Oczywiście także przez proroctwo, czy słowo poznania przekazane bezpośrednio przez ludzi). Ważne jest to, abyśmy przez dalsze rozeznanie zawsze sprawdzali, czy dobrze słyszymy Boży głos, czy nie ulegliśmy złudzeniu. Trzeba nam nauczyć się słuchać Boga i rozeznawania jego natchnień. A jeśli już upewnimy się tak jak Samuel, że to rzeczywiście Bóg do nas mówi, musimy wg jego miłującej woli wypełnić to, czego On od nas oczekuje. Czasami Bóg nas zaskakuje swoją wizją, wydaje nam się ona mocno dziwna. Ale przecież któż z nas małych ludzi zrozumie plany Mądrości Odwiecznej? Ja pamiętam takie chwile, kiedy mocno wzbraniałam się przed wypełnieniem takich wg mnie Bożych dziwactw...
Zwłaszcza jedno wydarzenie na zawsze zapisało się w mojej pamięci i sprawiło, że przestałam się opierać słowu Bożemu z uporem nierozumnego osła. Kończyłam właśnie studia pedagogiczne i zbierałam m.in. w Warszawie materiały do mojej pracy magisterskiej. Zaspałam na poranny pociąg do stolicy. Podczas modlitwy otworzyłam Słowo: "Wyjdź na drogę z Jerozolimy do Gazy około południa". Przypomniałam sobie, że o godz.12.08 jest jeszcze jeden pociąg do Warszawy – i to było super. Natomiast bardzo niechętnie i podejrzliwie odniosłam się do dalszego ciągu perykopy o Filipie, który nawraca dworzanina etiopskiego.(Dz 8,25–40) A jednak słowo Boże działa precyzyjnie. W Zawierciu wsiadł mój dworzanin - znany mi z widzenia kapłan bez koloratki. Ja jeszcze wtedy nie byłam pewna, że właśnie jego mam nawracać, choć muszę przyznać, że mocno się już wtedy przeraziłam. Aby się opanować, zaczęłam czytać zabraną wtedy do podróży książkę "Twoja wizyta u Boga" Gwen Shaw, dobre studium biblijne o poście. Otworzyłam ją tak machinalnie na chybił trafił i ...zobaczyłam zacytowany w niej fragment Pisma Świętego o tym jak Filip nawraca dworzanina etiopskiego!!! Wpadłam w panikę – dobrze Panie Boże – ale jak ja mam to zrobić? Sposób na tę osobliwą ewangelizację okazał się bardzo prosty, wręcz prozaiczny. Zaczęłam rozmowę z siedzącą obok mnie dziewczyną. Okazało się, że obie jesteśmy studentkami teologii. Rozmawiałyśmy dużo o słowie Bożym, także o tym jak ważne jest ono dla naszego życia; można powiedzieć "wyjaśniałyśmy pisma". Widziałam, jak "mój dworzanin" przysłuchuje się nam z dużym zainteresowaniem.... I tak jak Filip nigdy więcej go już nie spotkałam. Można jeszcze wiele pisać o znaczeniu słowa Bożego dla ewangelizacji i nigdy nie wyczerpie się tego tematu. Przecież przez całą wieczność będziemy rozkoszować się Bożą mądrością. Jedno jest ważne – jeśli chcemy się na serio zaangażować w ewangelizację , musimy każdego dnia czytać i rozważać Pismo Święte. Inaczej będziemy tylko pusto brzmiącymi cymbałami... (1 Kor 13,1)








[Główna] [Powrót]