Relacja Pawła do Boga

Święty Paweł człowiekiem relacji
O. Tadeusz Hajduk SJ

Relacja Pawła do Boga

Zachęca św. Pawła w swoich Listach do naśladowania jego samego. Przypomina apostoł Koryntianom: Choćbyście mieli bowiem dziesiątki tysięcy wychowawców w Chrystusie, nie macie wielu ojców; ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie. Proszę was przeto, bądźcie naśladowcami moimi [1 Kor 4 15–16]. I nieco dalej sprecyzuje to swoje odważne zaproszenie: Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa [1 Kor 11,1]
Do Filipin podobną zachętę: Bądźcie, bracia, wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych, którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas. [Flp 3,16] Pisząc do gminy w Tesalonice stwierdza, że taką postawę w nich widzi: A wy, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego, staliście się naśladowcami naszymi i Pana, [1 Tes1,6]

1. Relacja do Boga jako Ojca

Jako faryzeusz wykształcony u stóp wielkiego nauczyciela Gamaliela był Szaweł obeznany z Objawieniem Boga i tym wszystkim, co Go dotyczy, ale czy miał z Nim żywą relację to trudno powiedzieć. Gdyby tak było to ten Bóg Jahwe powinien doprowadzić go do odkrycia, że Jezus z Nazaretu to nie jest zwykły cieśla przekwalifikowany na nauczyciela wędrownego, lecz to jest Boży Syn, oczekiwany Mesjasz. Nie znał też Szaweł Boga jako Ojca, choć w Starym Testamencie jest też tak ukazywany. Odkrył Go Ojcem dzięki spotkanemu Jezusowi i może takim Go przedstawiać tym, których ewangelizuje. To w jego listach znajdujemy dwukrotnie określenie Boga ciepłym słowem Abba. Jak mówi apostoł Duch święty czyniąc z nas prawdziwe dzieci Boga Ojca każe nam tak się do Boga zwracać: Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze!" [Rz 8,15]; Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!" [Gal 4,6].
W swoich listach Paweł odnosi się do Boga jako do Ojca nawiązując do swojej lub adresatów relacji do Niego.
A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie - jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów – dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy. (1 Kor 8,5-6)
Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa. Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga. (2 Kor 1,2–4)
Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i od Pana Jezusa Chrystusa! Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa; który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich – w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, (Ef 1,2–5)
Przeto i ja, usłyszawszy o waszej wierze w Pana Jezusa i o miłości względem wszystkich świętych, nie zaprzestaję dziękczynienia, wspominając was w moich modlitwach. [Proszę w nich], aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego. [Niech da] wam światłe oczy serca tak, byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących – na podstawie działania Jego potęgi i siły. (Ef 1:15-19)
Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu. Sam zaś Pan nasz Jezus Chrystus i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam nie kończącego się pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi we wszelkim czynie i dobrej mowie! (2 Tes 2,15–17)
Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu [Ef 5,1–2]. Naśladowcami Boga stajemy się jak Paweł wtedy kiedy naprawdę czujemy się Jego umiłowanym dziećmi tak jak to odczuwał najmocniej Jezus i jak doświadczał też Paweł jak to brzmi z tych jego powyższych określeń dotyczących Boga jako Ojca w życiu jego i adresatów jego listów.
Przemiana Pawła nie nastąpiła wtedy, kiedy zmienił swoje koncepcje teologiczne, ale wówczas, gdy zmieniło się jego życie. Nawrócenie bowiem, jeśli jest prawdziwe, obejmuje najgłębsze pokłady człowieka. Przemiana Pawła była przejściem od posłusznego sługi do syna, który ma prawo do dziedzictwa Ojca. Prawdziwe nawrócenie Pawła polegało na tym, że przestał żyć jak niewolnik posłuszny przykazaniom swojego pana, a zaczął żyć jak syn, który to, co czyni, wykonuje z miłości do ojca, mając pewność, że otrzyma jego dziedzictwo.
Sługa jest zobowiązany do przestrzegania poleceń swego pana. Sługa zawsze boi się kary, która czeka go w przypadku nie spełnienia wszystkich wymagań i żądań swego pana.
W przeciwieństwie do sługi, syn nie boi się swego ojca, ale mówi do niego "abba", tatusiu. Nawet gdyby sługa i syn pracowali na jednym polu, syn działa z zupełnie inną motywacją, niż sługa. Ważne jest nie tylko to, co czyni, ale jeszcze sposób, w jaki wykonuje swoją pracę. Syn ciągle jest świadomy, że jest  umiłowanym synem i że w przeciwieństwie do sługi, ma prawo do dziedzictwa swojego ojca.
Jaki jest nasz stosunek do Boga jako Ojca? Czy chcemy Mu służyć z obowiązku i ze strachu jak sługa Panu? Czy też czujemy się Jego umiłowanym dziećmi, i z miłości do Niego służymy Jemu w naszej wspólnej Winnicy, którą jest wspólnota Kościoła?

2. Relacja do Jezusa – poznanie prowadzące do fascynacji Osobą

Jako młody faryzeusz Szaweł sporo o Jezusie się nasłuchał, już podczas procesu Szczepana i potem przesłuchując licznych chrześcijan, ale to nie wystarczyło, by przyjąć prawdę, że jest On Synem Bożym. Dopiero osobiste spotkanie pod Damaszkiem zmieniło radykalnie Jego nastawienie do osoby Jezusa. Poznał i odkrył w Nim Mesjasza.
Poznawanie Jezusa po spotkaniu Go pod Damaszkiem stało się dla niego najwyższa wartością życiowa jak to napisze do zaprzyjaźnionej wspólnoty w Filippi: Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskać Chrystusa" (Flp 3,7-8). Wszystko się w życiu apostoł relatywizuje przed odniesienie do osoby Jezusa.
Poznanie Jezusa nie oznacza zdobywania wiedzy o Nim, lecz oznacza poznawanie Go przez osobistą z Nim relację, dokonującą się przez kontemplację Jego oblicza. Jest to poznanie intymne Pana Jezusa, poznanie także Jego świata wewnętrznego. Z tego poznania i odczucia, że to wszystko Jezus podjął dla mnie, rodzi się miłosne przylgnięcie do Niego i pragnienie bycia jak On. Kiedy odkrywa się miłość Jezusa do nas, to poznawane Jego wewnętrzne postawy nas pociągają i chcielibyśmy wyrazić naszą miłość do Niego naśladując te Jego postawy.
Paweł ujął to swoje doświadczenie takimi słowami: Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. [Ga 2,20]
Za Pawłem poczuł istotę kontemplacyjnego poznawania Jezusa św. Ignacy zachęcający w rekolekcjach Ignacjańskich do prośby w kontemplacjach: prosić o dogłębne poznanie Pana, który dla mnie stał się człowiekiem, abym Go więcej kochał i więcej szedł w Jego ślady (CD 104).
Poczuł to również Jan Paweł II stwierdzający jednoznacznie: "Nie zbawi nas żadna formuła, ale konkretna Osoba oraz pewność, jaką Ona nas napełnia: Ja jestem z wami! Nie trzeba zatem wyszukiwać Ťnowego programuť. Program już istnieje: ten sam co zawsze, zawarty w Ewangelii i w żywej Tradycji. Jest on skupiony w istocie rzeczy wokół samego Chrystusa, którego mamy poznawać, kochać i naśladować, aby żyć w Nim życiem trynitarnym i z Nim przemieniać historię, aż osiągnie swą pełnię w niebiańskim Jeruzalem. Program ten nie zmienia się mimo upływu czasu i ewolucji kultur, chociaż bierze pod uwagę epokę i kulturę, aby możliwy był prawdziwy dialog i rzeczywiste porozumienie. Ten właśnie niezmienny program jest naszym programem na trzecie tysiąclecie." (NMI 29). Benedykt XVI przypomina w jednym z nauczań – [Znać Jezusa, to poznać Go w prawdzie –  katecheza z 8 X 2008]: św. Paweł rozróżnia dwa sposoby poznania Jezusa i ogólnie biorąc dwa sposoby poznania danej osoby. Pisze w Drugim Liście do Koryntian: "Tak wiec i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób" (5,16). Znać "według ciała", w sposób cielesny, to znaczy poznać w sposób wyłącznie zewnętrzny: można było widzieć jakąś osobę wiele razy, poznać więc jej rysy i rozmaite szczegóły zachowania: jak mówi, jak się porusza itd. Jednakże, choć zna się kogoś w ten sposób, w rzeczywistości nie zna się go naprawdę, nie zna się sedna osoby. Tylko sercem można prawdziwie poznać jakąś osobę. W istocie faryzeusze i saduceusze poznali Jezusa w sposób zewnętrzny, dowiedzieli się o Jego nauczaniu, wielu szczegółów na Jego temat, ale nie poznali Go w Jego prawdzie. [....] Również dziś występuje ten odmienny sposób poznania: są osoby wykształcone, które znają Jezusa w wielu Jego szczegółach i ludzie prości, którzy nie mają wiedzy o tych szczegółach, poznali Go jednak w Jego prawdzie: "serce przemawia do serca". A Paweł mówi w zasadzie o tym, że tak właśnie poznał Jezusa – sercem, i że w ten sposób poznał osobę w jej zasadniczej prawdzie, a potem, w drugiej kolejności, poznał szczegóły o niej.
Co dla Ciebie oznacza poznawanie Jezusa. Czy jest On dla Ciebie kimś kogo znasz tylko z podręczników czy też opowiadań innych osób czy też Kimś kogo bardziej poznajesz przez osobisty z Nim kontakt? Czy jest On dla Ciebie żywą osobą, z którą chętnie przebywasz? Jak starasz się Go poznawać coraz lepiej? Jednym słowem: czy Jezus jest fascynacją Twojego życia, dla którego jesteś w stanie uznać wszystko za śmieci i stratę?

3. Paweł otwarty na Ducha Świętego

Był Paweł osobą szczególnie otwartą na Ducha świętego, co się objawia jasno już we wspólnocie w Antiochii Syryjskiej gdzie należał do grona proroków i nauczycieli. Będąc prorokiem nauczał prawdy objawionej pod natchnieniem Ducha Świętego. Charyzmat właściwy nauczycielom, uzdalniał go do nauczania moralnego i doktrynalnego opartego na Piśmie Świętym.
Posiada Paweł równocześnie te dwa charyzmaty, choć sam nauczając o nich powie: I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami. Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? (1 Kor 12:28–29) Wszyscy tych darów nie mają, ale Paweł jest apostołem, prorokiem, nauczycielem i ma dar czynienia cudów. Ten ostatni zweryfikuję się już podczas pierwszej wyprawy misyjnej. Jedną z uderzających rzeczy w życiu Jezusa było to, że działał cuda. Dokonując cudów, Jezus ukazywał ludziom królestwo Boże. Jezus przekazał swym uczniom zdolność dokonywania cudów w jego imię. Po Zesłaniu Ducha Świętego uczniowie uzdrawiali mocą Jezusa i cuda zostały częścią doświadczenia Kościoła pierwotnego. Jednym z darów Ducha, o których wspomina Jezus, jest dokonywanie cudów, szczególnie uzdrawianie i wyrzucanie złych duchów. Lecz tym, który uzdrawia, jest zawsze Bóg, nigdy zaś człowiek czy nawet Kościół.
Podczas publicznego nabożeństwa został razem z Barnabą przeznaczony przez tegoż Ducha do podjęcia pierwszej wyprawy misyjnej. Podczas tej wyprawy obecność Ducha w Pawle objawia się już od początku. Na Cyprze dotarli do Pafos gdzie zostali zaproszeni przez prokonsula Sergiusza Pawła, który chciał słuchać słowa Bożego. Przeciwstawił się temu jego nadworny mag Elimas. Szaweł, tutaj po raz pierwszy jest nazwany Pawłem, tu już wychodzi na grającego pierwsze skrzypce przed Barnabą.
To on napełniony Duchem Świętym spojrzał na maga uważnie i rzekł do niego w mocnych słowach punktując słowo po słowie: 1) synu diabelski, 2) pełny wszelkiej zdrady, 3) i wszelkiej przewrotności, 4) wrogu wszelkiej sprawiedliwości, 5) czyż nie zaprzestaniesz wykrzywiać prostych dróg Pańskich? I podaje konsekwencje: "Teraz dotknie cię ręka Pańska: będziesz niewidomy i przez pewien czas nie będziesz widział słońca".
Natychmiast spadły na maga mrok i ciemność i chodząc wkoło, szukał kogoś, kto by go poprowadził za rękę. Jak widać Duch Święty, któremu jest podległy apostoł działa natychmiast objawiając moc Pańską! To pierwszy zanotowany cud dokonany przez Pawła.
Kolejnego cudu podczas tej wyprawy dokona Paweł w Listrze. Mieszka tu pewien człowiek o bezwładnych nogach, kaleka od urodzenia, który nigdy nie chodził. A więc raczej nie jest to całkowity paraliż, reszta chyba sprawna. Słuchał on przemówienia Pawła.
Paweł widać patrzył na słuchaczy i gdy spojrzał uważnie na kalekę zauważył, że ma wiarę potrzebną do uzdrowienia. Po czym to rozpoznał i co za wiara to była? Może ze szczególnym przejęciem śledził bieg myśli mówiącego, skoro zdołał zwrócić na siebie uwagę.
W trakcie nauczania Paweł czyni cud zawoławszy głośno do kaleki: "Stań prosto na nogach!" Woła głośno chyba nie po to by ów kaleka usłyszał, lecz by był słyszany przez innych słuchaczy. Kaleka zerwał się i zaczął chodzić.
W czasie dwuletniego pobytu w Efezie podczas trzeciej wyprawy misyjnej Bóg czynił też niezwykłe cuda przez ręce Pawła, tak że nawet chusty i przepaski z jego ciała kładziono na chorych, a choroby ustępowały z nich i wychodziły złe duchy. [Dz 19,11–12] Nauczaniu Pawła towarzyszyły mocne znaki, niezwykłe cuda, jakie Bóg czynił przez jego ręce. Widać błogosławieństwo Boże nie tylko objawiało się poprzez słowo głoszone przez Pawła, ale też w cudach zdziałanych przez jego wstawiennictwo. Chustę i przepaskę, którymi posługiwał się Paweł przy swojej pracy, roznoszono chorym dla ich uzdrowienia. Gdy te chusty i przepaski z jego ciała kładziono na chorych, to choroby ustępowały z nich a nawet wychodziły z nich złe duchy. Ta Boża opieka była mu podporą w pracy i zachętą do nowych wysiłków.
Zaskakujący sposób działania Ducha Świętego obserwujemy podczas drugiej wyprawy misyjnej. Tam po nawiedzeniu założonych wcześniej wspólnot kieruje Paweł swoja uwagę na Azję, a zwłaszcza na jej stolicę Efez. Głoszenie tam ewangelii oznaczało by umożliwienie promieniowanie jej na inne miasta całej prowincji. I tylko jakieś tajemnicze przestrzeżenie, czy też zakaz pochodzący od samego Ducha Świętego spowodował że tak się nie stało tym razem.
I udał się Paweł bardziej na północ poprzez Frygie i krainę galacką. Ten sam tajemniczy głos zabrania im głosić w atrakcyjnej Bitynii, gdzie licznie byli osiedleni Żydzi. I ostatecznie zeszli aż do portu w Troadzie.
Duch Święty zabraniając mu pójścia do Efezu zaprowadził go – poprzez nocne widzenie – do Europy gdzie rozpoczął od ewangelizowania Filippi, która stała mu się jedna z najbliższych wspólnot przez niego założonych.
Był on przed Ducha obdarzony licznymi charyzmatami, co już poruszyliśmy powyżej ale warto jeszcze przypomnieć jak jasno przyznaje się do tego Koryntianom w swoim liście do nich mówiąc o darze języków i proroctwa. Dziękuję Bogu, że mówię językami lepiej od was wszystkich. Lecz w Kościele wolę powiedzieć pięć słów według mego rozeznania, by pouczyć innych, zamiast dziesięć tysięcy wyrazów według daru języków (1 Kor 14,18–19).
Posiadał również dar wyrzucania złych duchów jak się to objawiło w Filippi. Widzimy jak grupa ewangelizatorów systematycznie przez wiele dni chodziła z domu Lidii na jakieś konkretne miejsce modlitwy. Stale zabiega im drogę jakaś niewolnica, opętana przez ducha, który wróżył. Ów zły duch wróżąc dawał duże dochody właścicielom niewolnicy, uważaną za wieszczkę Apollona. Biegnąc za Pawłem i jego towarzyszami wołała to co było prawdą i poniekąd formą reklamy: "Ci ludzie są sługami Boga Najwyższego, oni wam głoszą drogę zbawienia".
Czyniła to przez wiele dni i ewangelizatorzy to znosili, aż pewnego Paweł mając dość tego, odwrócił się do niej i powiedział do ducha: "Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś z niej wyszedł". I w tejże chwili zły duch z niej wyszedł. Mamy tu do czynienia z typowym egzorcyzmem.
Gdy więc spostrzegli właściciele niewolnicy, że przepadła nadzieja ich zysku, pochwycili Pawła i Sylasa, zawlekli ich na rynek przed władzę, stawili przed pretorami. Wynikiem tego Paweł z Sylasem zostali biczowani i wrzucenie do lochów więziennych.

Niech podsumowaniem będą dla nas słowa papieskie o nauczaniu św. Pawła o Duchu Świętym: Św. Paweł podejmuje refleksję na temat Ducha Świętego, eksponując Jego wpływ nie tylko na działanie chrześcijanina, ale również na bycie nim. To on bowiem mówi, że Duch Boży mieszka w nas (por. Rz 8, 9; 1 Kor 3, 16) i że "Bóg zesłał do serc naszych Ducha Syna swego" (Ga 4, 6). Zatem, według św. Pawła, Duch Święty przenika naszą najintymniejszą głębię osobistą. Oto niektóre jego słowa o wielkim znaczeniu: "Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci. (...) Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znów pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: ŤAbba, Ojcze!ť" (Rz 8, 2. 15). Ponieważ jesteśmy synami, możemy mówić do Boga "Ojcze". Widzimy zatem dobrze, że chrześcijanin, zanim jeszcze zacznie działać, posiada już bogate i zdolne wydawać owoce wnętrze, ofiarowane mu w sakramencie chrztu oraz bierzmowania wnętrze, dzięki któremu może on trwać w relacji podmiotowej oraz w szczególnej relacji synowskiej z Bogiem. Oto nasza wielka godność: nie jesteśmy tylko Bożym obrazem, ale jesteśmy synami Bożymi. To zaproszenie do przeżywania naszego usynowienia, do bycia coraz bardziej świadomymi, że jesteśmy przybranymi dziećmi w wielkiej rodzinie Boga. Jest to zachęta do przekształcenia tego daru przedmiotowego w rzeczywistość podmiotową, która będzie determinowała nasze myślenie, nasze działanie i naszą osobowość. Bóg uważa nas za swoje dzieci, jeżeli wyniósł nas do godności podobnej, chociaż nie identycznej, do godności samego Jezusa, jedynego prawdziwego Syna Bożego w pełnym sensie. W Nim zostaje nam dana, a raczej przywrócona, godność synowska oraz pełna ufności wolność w relacji do Ojca. [kazanie 3, 15.XI.2006; Paweł: Duch Święty w ludzkich sercach]
Czym Ciebie obdarzył Duch Święty? Jakimiś charyzmatami do posługi w Kościele? Owocem miłości, radości, pokoju, cierpliwości, łagodności ....? Czy dopuszczasz do swojej świadomości, że wrażliwość na Ducha Świętego może czasem oznaczać zabronienie by gdzieś głosić słowo Boże, czy tez nie pozwolić na cos co samo w sobie jest dobre? Jak modli się w Tobie Duch święty do Ojca?








[Główna] [Powrót]