Echo po konferencji
Jeśli byłeś na naszej konferencji i chciałbyś się czymś podzielić, lub złożyć dłuższe śwadectwo możesz to zrobić pisząc na adres: nowaewangelizacja@o2.pl

        Konferencję przeżywałem bardzo owocnie. Prosto podawane treści i przesłania trafiały mi i do serca i do umysłu. Przygotowywałem się do niej między innymi przez przeczytanie wspaniałej książeczki "Jak żyć według Ducha" o. Toma Forresta. Ale nie o tych treściach chcę pisać (tu na pewno będzie wiele różnych świadectw). W moim przypadku Pan prowadził drugą równoległą konferencję. Stojąc w kolejce do okienka po obiad w "Domu Pielgrzyma" usłyszałem za plecami język rosyjski (jak się później okazało ukraiński). Jestem człowiekiem, który nie byłby sobą, gdyby się nie odezwał w takiej sytuacji. Zapytałem grupkę osób stojących za mną, jak odbierają konferencję, jak się im podoba Polska, Częstochowa, który raz są u nas itp. Była to delegacja z Ukrainy – złożona z osób pochodzących z różnych parafii, nie znających się między sobą. Były to prawie same kobiety o polskich nazwiskach, z wielkim trudem mówiące łamaną polszczyzną, ale rozumiejące język polski. Ja rozumiałem rosyjski, więc rozmawialiśmy w sposób bardzo ożywiony – każdy w swoim języku. Weszliśmy na tematy naszych relacji z Bogiem i naszych dróg do niego. Spotykaliśmy się odtąd w kilka osób – od tego obiadu pierwszego dnia – w każdej wolnej chwili. Wszyscy czuliśmy się tak, jakbyśmy byli rodziną o bardzo zażyłych stosunkach. Miałem okazję usłyszeć kilka różnych, bardzo znamiennych świadectw o obecności Boga w życiu tych Ukraińców...Nasz Pan jest wspaniały i w każdym miejscu tak bardzo pociąga ludzi do siebie. Najbardziej poruszyła mnie historia Walentyny z Berdyczowa, z parafii prowadzonej przez tamtejszy Zakon Karmelitów Bosych. (140 tys. miasto – dwie parafie rzymsko–katolickie, poza tym prawosławni, unici, grekokatolicy). Walentyna to inż. technologii odzieżowej, pracująca w szkole. Pochodzi z rodziny aktywistów komunistycznych. Całe życie uważała – i wpajała to młodzieży – że teraz, w dobie tak gwałtownego rozwoju nauki i techniki, nikt nie powinien zawracać sobie głowy jakąkolwiek religią. Twierdziła, że to źle wpływa na przyswajanie wiedzy, która jest trudna i rozległa. Chcąc osiągnąć coś w życiu, należy się skupić na zdobywaniu i utrwalaniu wiedzy – na konkursach i olimpiadach, na nowinkach i nowych kierunkach rozwoju. Walentynie w takiej mentalności żyło się na pozór dobrze. Szczęśliwie wyszła za mąż , ma dwoje dzieci – 28.letniego syna i 21. letnią córkę. Syn jest od urodzenia niepełnosprawny. Przez wiele lat nie mogła się z tym pogodzić i głownie dlatego nie była w stanie przyjąć jakichkolwiek treści związanych z Bogiem. Długo mówiła o swoich przeżyciach, przemyśleniach i refleksjach na temat, dlaczego jej się to przytrafiło. Powiedziałem jej – "Wala ty jeszcze podziękujesz Bogu za to nieszczęście." A ona złapała obiema rękami moje ręce i ze łzami w oczach odpowiedziała –"Stanisław, ja uże pobłagadariła." A my wszyscy mieliśmy łzy w oczach, kiedy opowiadała, jak odnalazła Boga, którego istnienia zaprzeczała. Doszła do tego, że aby poznać, zrozumieć i w końcu pokochać Jezusa, dostała krzyż, którego nie chciała nieść. Zmuszona – niosła z oporem, aby w końcu zrozumieć jego sens i zobaczyć Jezusa, który niósł go razem z nią. Dzisiaj bardzo dziękuje Mu za to doświadczenie, dzięki któremu zaczęła innym głosić, że On i dziś naprawdę żyje. Odnalazła Bożą drogę życia w Odnowie w Duchu Świętym, która składa się w jej parafii z kilku grup ( liczy w sumie około 160 członków). Jestem w kontakcie telefonicznym i e–mailowym z o. Piotrem,który zajmuje się tymi wspólnotami. Zbieram dla nich książki, bo u nich liderzy to Polacy, lub osoby dobrze znające polski, a tam tak brakuje religijnej literatury.
Napisałem to świadectwo ku pokrzepieniu serc, dla wzrostu wiary i chwały Bożej...

Szczęść Boże.

                  Staszek




      Niech Pan Bóg będzie uwielbiony w tym wszystkim czego dokonujecie. Bogu chwała! Byłam na waszej konferencji. Pragnę ewangelizować – głównie swoim życiem. Pragnę żyć w prawdzie przed Bogiem, ludźmi i sobą. Jestem szczęśliwa, że mogę iść przez życie z Jezusem. Dziękuję Bogu, że pokazuje mi, że miłością i dostrzeganiem Boga w drugim człowieku oraz dobrocią można zwyciężać zło i dawać świadectwo, że Jezus jest moim Panem. Jakże ważne i potrzebne są w drodze do PANA doświadczenia, cierpienia, poniżenia... To one oczyszczają mnie z pychy, egoizmu, miłości własnej i pokazują jaka jestem naprawdę - słaba i grzeszna. Jednocześnie pokazują, że trzeba przyjąć i kochać drugiego człowieka takim jakim jest. Dzisiaj mnie ktoś doświadcza, czy rani a jutro ja kogoś. Myślę, że nie ma tu wyjątków, ani też lepszych czy gorszych. Zaglądam w swoje wnętrze i zaczynam poznawać siebie. Nic nie mogę bez Ciebie Boże uczynić. Chcę czynić dobro a czynię zło. Tylko Bóg może mnie przemieniać, uzdrawiać i uzdalniać do czynienia dobra. Jak trudno jest, choć bardzo tego pragnę, całkowicie zaufać Bogu. Ile walki i wysiłku trzeba podejmować każdego dnia, aby trwać przy Jezusie. Patrzmy na siebie z wyrozumiałością i miłością i pomagajmy sobie w drodze do PANA. Każdego z nas stworzył Bóg. Jesteśmy przecież dziećmi jednego OJCA. Zdążajmy zatem do NIEGO razem. Ciągnijmy jeden drugiego, by nikt nie odstawał. Pomagajmy sobie i módlmy się za siebie.
Pragnę podziękować Bogu i Wam Drodzy za wszystko czego doświadczyłam i czym żyję. Bogu niech będą dzięki. Myślę, że do następnego spotkania.

                  Zosia



[Główna] < [Powrót]